Wygląda to trochę tak, że opozycja tańczy, jak jej PiS zagra. Tak było z kolejnymi pytaniami referendalnymi „odpalanymi” dzień po dniu zgodnie ze scenariuszem podyktowanym przez Jarosława Kaczyńskiego. Tak jest i dziś, gdy w kolejne dni opozycja, chcąc nie chcąc, musi odnosić się do propozycji dotyczących a to polepszenia warunków życia mieszkańcom bloków z wielkiej płyty, a to warunków żywnościowych w szpitalach. To, co oferuje PiS, stało się punktem odniesienia, a jeśli nawet opozycja, mniej lub bardziej mądrze krytykuje, to i tak rząd narzuca narrację, a podzieleni przeciwnicy władzy nie są w stanie przedstawić własnej. Na dodatek wzajemnie odcinają się od różnych opozycyjnych kandydatów na listach do Sejmu i Senatu RP. Oczywiście nie ma co popadać w samozadowolenie, trzeba robić swoje, ciężko pracować i wyrzucić z głowy pojęcie „triumfalizm”, ale jest faktem, że dyrygentem w tej kampanii jest prezes PiS, a nie lider opozycji.