Unia Europejska stworzyła nawet mechanizm, w ramach którego organizacje pozarządowe wyprzedzają jej politykę. Tworzą podglebie dla realizacji jej interesów. Przykładem są chociażby polskie organizacje ekologiczne, które biorą pieniądze na to, by przekonywać do idei, które następnie UE chce nam narzucić rozporządzeniem. Widać to w trendach i tematach, którymi NGO się zajmują. Jeszcze dekadę temu były bardziej zainteresowane walką z górnikami i spalaniem węgla niż lasami. Teraz to ten drugi temat zrobił się bardziej pilny. I już po krótkim czasie w odpowiedzi na postulaty społeczne pojawia się strategia leśna UE. Przewidywalne i czytelne dla uważnego obserwatora, ale dla przeciętnego Kowalskiego już nie. To o tyle przykre, że gdy obedrze się wszystko z propagandy, to w grę wchodzą olbrzymie pieniądze. A coś mi mówi, że „marokańskie NGO” nie są jedynymi, które wpadły na ten biznes.