Cóż, może rzeczywiście chce, by doszło do przymusowego doprowadzenia jej przez policję. Będzie wówczas mogła się zaprezentować jako skrzywdzona ofiara ministra Jakiego i odegrać łzawy spektakl, którego prekursorką jest była posłanka Sawicka. Stawiałbym jednak na bardziej prozaiczny powód. Wcześniej czy później nastąpi prawne rozliczenie pani prezydent, a wtedy każde słowo wypowiedziane pod przysięgą może się okazać zgubne.
Powody i preteksty
Niespodzianki nie było. Nie pomogły wyższe kary i Hanna Gronkiewicz-Waltz po raz kolejny nie stawiła się, by przed warszawiakami zdać sprawę z systemowego grabienia ich metodą „na kamienicę”. Tym razem przeszkadzał jej „zbyt ogólny” charakter rozprawy przed komisją weryfikacyjną.