Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Igor Szczęsnowicz,
21.06.2022 10:00

Poszukiwacze nowej Bastylii

W niedzielę odbyła się druga tura wyborów do izby niższej parlamentu Francji – Zgromadzenia Narodowego. To, co się stało – wielki spadek popularności partii Emmanuela Macrona i utrata większości parlamentarnej, oraz sukces skrajnych ugrupowań: lewicowej koalicji Nupes Jeana-Luca Melenchona (drugi wynik), Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen (trzeci) – dowodzi, w moim przekonaniu, dwóch rzeczy.

Po pierwsze, Francja stoi przed najpoważniejszym kryzysem parlamentarnym V Republiki, bo dziś nie wiadomo, jak będzie rządził Macron, nie mając wsparcia w izbie niższej. Już powszechne są głosy, że Francja staje się państwem „niezarządzalnym”. Po drugie, najpewniej w obliczu sporego chaosu, jaki zapowiada się w Zgromadzeniu Narodowym, francuska debata publiczna przeniesie się na ulicę. I to w jeszcze większym stopniu, niż działo się to podczas pierwszej kadencji obecnego prezydenta Francji. Bo przecież ruch żółtych kamizelek i wywołane przez niego zamieszki niemal zatrzymały życie codzienne nad Sekwaną i Loarą, a działały przecież jeszcze przed wywołanym przez Putina energetycznym i finansowym kryzysem. To co będzie teraz? Co jak co, ale tradycje rewolucyjne ma Francja naprawdę bogate.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE