Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
19.01.2018 08:04

Postkomunistyczna parodia chrześcijaństwa

Władimir Putin wcielił się ostatnio w rolę kogoś, kto jest zarazem religioznawcą i filozofem, jak też wyrocznią i autorytetem moralnym. W rozmowie z rosyjską telewizją państwową „nauczał”, że komunizm tak naprawdę niewiele różnił się od chrześcijaństwa, bo opierał się na tych samych wartościach: braterstwa, wolności, równości czy sprawiedliwości. Lenin zaś jest jak święty, a kult jego mumii jest jak kult relikwii w chrześcijaństwie.

Cóż, są tacy naiwni w Polsce i na Zachodzie, którzy zwracają się życzliwie ku Rosji zniechęceni relatywizmem moralnym Zachodu. Rosja ma być w ich logice obrońcą chrześcijańskich wartości.

Wykładnia Putina jednak nie pozostawia wątpliwości, że w Rosji też panuje relatywizm oraz pomieszanie dobrego i złego, tylko innego rodzaju. Ten relatywizm „russkiego miru”, poza usprawiedliwianiem demonicznego komunizmu, ma też inne oblicza. Na przykład posowiecka moralność charakteryzuje się niechęcią do homoseksualistów, ale nie widzi większego problemu w rozbitych rodzinach, przemysłowej skali aborcji, pijaństwie, przemocy i wyzysku wobec słabszych czy seksualnym poniżaniu kobiet.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane