Wyzwanie musiałoby jednak podjąć Ministerstwo Rolnictwa, od niedawna kierowane przez Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Resort powinien szybko uruchomić spółkę, która zajmowałaby się skupowaniem np. rzepaku, a następnie produkcją i sprzedażą biokomponentów do rafinerii w Płocku i Gdańsku. Dzięki temu państwo wyrwie szarej strefie bardzo duży i lukratywny rynek.
Zyskają nie tylko Orlen i Lotos, które otrzymają dostawy z pewnego źródła, ale także rolnicy. Można więc szybko doprowadzić do sytuacji win-win, w której nie ma przegranych. Prócz cwaniaków, których działalność głównie opiera się na łupieniu skarbu państwa. Jednak czy Ministerstwo Rolnictwa podejmie rękawicę?