Jedna z tych portugalskich ekopartii, ratując się za wszelką cenę, zawiązała sojusz z… komunistami, którzy przez wiele lat, po erze Salazara, byli silni w tym kraju. Okazało się – wniosek drugi – że Portugalczycy nie chcą lewicy w rządzie, a radykalnej lewicy w parlamencie. Po trzecie, widać, że socjaliści są w odwrocie, jak w wielu krajach Europy. Po czwarte – centroprawica, aby rządzić, musi mieć poparcie prawicy narodowej – tak jak to wcześniej stało się w Skandynawii (Szwecja i Finlandia) oraz w jakiejś mierze we Włoszech, tyle że tam prawica (Bracia Włosi) jest silniejszym partnerem koalicyjnym niż centroprawica (Forza Italia). Wreszcie po piąte: Europa skręca w prawo, nawet jeśli – jak w przypadku Polski i Hiszpanii – mimo wyborczego zwycięstwa nie jest w stanie rządzić. To świetny prognostyk przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które w UE odbędą się między 6 a 9 czerwca, a w Polsce w drugą niedzielę czerwca.
Portugalska lekcja
Wyniki wyborów w Portugalii prowadzą do kilku wniosków. Po pierwsze, pokazały, jak Europejczycy reagują na forsowany przez UE Zielony Ład: dwie partie ekologiczne nie dostały się nawet do parlamentu, co współgra z fatalnymi sondażami dla Zielonych w całej Europie.