Dokument, który wówczas przeforsowano – zresztą bez zgody większości Polaków – jest w wielu punktach żenująco słaby, zawiera luki i niejasności. A przecież Konstytucja to fundament systemu prawnego i politycznego. Jeśli jest słaba, to taka sama jest konstrukcja całego państwa, wszystkich jego instytucji. Wady konstytucji umożliwiają obecnie Donaldowi Tuskowi działać według zasady „prawo takie, jak je rozumiemy”.
Konstytucja, zamiast stanowić jasne zasady, jest polem dla różnych interpretacji. Taka sytuacja stanowi gigantyczne zagrożenie dla ustroju państwa, o czym właśnie się przekonujemy. Dlatego to bardzo dobrze, że prezydent Karol Nawrocki w swoim inauguracyjnym przemówieniu przed Zgromadzeniem Narodowym zapowiedział rozpoczęcie prac nad stworzeniem nowej Konstytucji do 2030 r.
To dosłownie ostatnia chwila, by w końcu zadziałać w tej sprawie. Bez zmiany konstytucyjnych fundamentów polskie państwo zacznie się rozsypywać.