Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz
24.07.2026 12:00

Polska w budowie

Projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego w komponencie kolejowym był o tyle ciekawy, że stanowił próbę wyjęcia części inwestycyjnej z łap obecnej kolei. Dzisiaj wokół torów stworzył się pewien ekosystem, który żyje własnym życiem i sprawia, że wiele rzeczy się nie da.

Chyba najlepszym przykładem jest remont trasy Warszawa–Łódź. Trwa, odkąd pamiętam, i nadal pociągi nie jeżdżą tak, jak zaplanowano. Nie mówię już o epopei z przekopem z dworca Łódź Fabryczna do Łodzi Kaliskiej, który miał być gotowy pięć lat temu. To samo jest z trasą Warszawa–Lublin. Naprawdę śledzę losy inwestycji, bo liczyłem, że już wkrótce, biorąc pod uwagę standardowe dla nas opóźnienia, skończy się gehenna dla pasażerów (opóźnienie wynosi już powyżej 3 lat). Jest szansa, że z mojego miejsca zamieszkania do centrum stolicy będzie się jechać poniżej godziny. Ale nie! Donald Tusk już ogłosił, że pociągi do Lublina będą jeździć nie 90 (jak po tym jeszcze niezakończonym remoncie), ale 60 minut. Gdy zaczną się nowe remonty, to nie zdążę nacieszyć się jako pasażer efektami poprzednich. Znów będzie jechało się dłużej. Na szczęście to tylko Donald Tusk – gdy mówi, że rząd będzie remontował i rozwijał kolej, to należy zobaczyć, czy tory jeszcze nie zostały zwinięte.

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE