W interesie USA jest sprzedawanie nam uzbrojenia, gazu, także obecność żołnierzy amerykańskich w Polsce (to wspólny interes!) i wreszcie podtrzymanie formuły wypracowanej za prezydenta Trumpa, że to Polska po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest sojusznikiem numer jeden USA w Unii. Polska jest też nieformalnym, choć faktycznym, liderem bloku państw proamerykańskich w Europie – a więc tych krajów, które rozumieją, że to przede wszystkim w interesie Starego Kontynentu jest bliska współpraca z Waszyngtonem – w sytuacji gdy rola gospodarcza i geograficzna Europy spada. Pewnie Joe Biden nie będzie tak pięknie mówił o polskiej historii jak Trump, myślę jednak, że uniknie tak fatalnych i niemoralnych pomyłek, jak stwierdzenie Baracka Obamy o „polskich obozach śmierci”, za które zresztą nie przeprosił. Polskie władze nie powinny komentować sytuacji wewnętrznej USA. Europoseł może. Stany Zjednoczone pokazały słabość zarówno w kontekście niejasności wyborczych, jak i tego, co stało się na Kapitolu. To zły sygnał dla sojuszników USA.
Polska–USA: bez zmian
Polska powinna współpracować z każdym amerykańskim prezydentem. To oczywista oczywistość. Ale nie jest to bynajmniej ulica jednokierunkowa.