Ostrzegawczy dzwonek brzmi zbyt głośno. Nawet postkomuniści w europarlamencie stwierdzili ustami Leszka Millera, że Rosja w polskich sprawach poczyna sobie zbyt śmiało. Także w Izraelu słychać głosy, że Władimir Putin powinien uderzyć się przede wszystkim we własne piersi. Wróćmy na polskie podwórko: III RP zbudowano na przekonaniu, że polityka historyczna i tożsamości narodowe odejdą do lamusa. Ten pogląd liberalnych i lewicowych środowisk przedstawiano jako twardy fakt. Dziś może budzić jedynie uśmiech politowania. Szkoda jednak szkód, jakie to myślenie u nas spowodowało.
Polityka historyczna, głupcze!
Rosyjska agresja ideologiczna wobec Polski ma pewien pozytywny aspekt. Dziś nawet najbardziej naiwni zwolennicy geopolitycznego i historycznego optymizmu nie mogą powiedzieć: „Wszystko jest w najlepszym porządku, Rosja to takie samo demokratyczne europejskie państwo jak inne”.