Otóż panie Schetyna, nie był to „jednostkowy wybryk”, jak chce pan wmówić opinii publicznej. Przypomnę panu tylko parę gróźb, jakie ostatnio kierował pan do posłów. W sprawie relokacji uchodźców straszył pan nie tylko Trybunałem Stanu, ale „poważniejszymi konsekwencjami”. Przed głosowaniem ustawy o Sądzie Najwyższym znowu groził pan, że ci, którzy zagłosują za ustawą, „wszyscy za to zapłacą”. O pana innych wypowiedziach nawet szkoda wspominać. Radzę panu, żeby pan przeczytał chociaż dwa ostatnie zdania zawarte w tekście Artura Schopenhauera „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów”. A brzmią one tak: „Wszakże niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji, jak i inteligencji. Gdy jeden pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zbraknie mu inteligencji, rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu grubiaństwo”.
Pogróżki Schetyny
„To jednostkowy wybryk, incydent” – powiedział w Radiu Zet Grzegorz Schetyna, tłumacząc się ze swoich gróźb wobec ministra Mariusza Błaszczaka. Warto przypomnieć te słowa: „Publicznie mówię stąd: zajmą się tobą ci, którzy się powinni zająć”.