Władza się ugięła, najpewniej przed groźbą utraty zaufania części swoich wyborców. W grę wchodził również duży protest pielęgniarek i położnych. Cała sprawa daje do myślenia: personelowi medycznemu udało się ochronić podwyżki, bo centrale związkowe postawiły się okoniem Ministerstwu Zdrowia. Ale poza tym resort kierowany przez Jolantę Sobierańską-Grendę żelazną miotłą demoluje publiczną ochronę zdrowia. Ciężarne i obłożnie chorzy nie zrobią miasteczka pod Kancelarią Premiera. I tak to się toczy po równi pochyłej.
Po równi pochyłej w ochronie zdrowia
Lekarze postawili na swoim i płace minimalne w ochronie zdrowia wzrosną 1 lipca o 8,82 proc. Resort zdrowia od dłuższego czasu próbował zablokować podwyżki dla medyków, ale nie pomogły ani negocjacje przy stole, ani duża presja liberalnych mediów na lekarzy.