To naprawdę nie są żarty. Fundacja ostrzega: „W przypadku nagłych powikłań (np. pęknięcie macicy) czas do cięcia cesarskiego liczony jest w minutach. Szpital bez oddziału położniczego i bloku operacyjnego w gotowości nie jest w stanie zapewnić standardu akceptowanego w położnictwie”. Ponadto SOR-y nie mają procedury określającej, kto przyjmuje rodzącą, kto za nią odpowiada, jak zabezpiecza się noworodka i jak dokumentuje się przebieg porodu. Brawo, „piorunki”, wspaniale wam poszła walka z piekłem kobiet.
Piekło kobiet? Dopiero nadciąga
Fundacja Rodzić po Ludzku nie zostawiła suchej nitki na rządowym projekcie „pokojów narodzin” przy SOR-ach. Organizacja zwraca uwagę, że kobiety z powiatów, w których zamknięto oddziały położnicze, nie wiedzą w ogóle, gdzie teraz mają rodzić i na jakie systemowe wsparcie mogą liczyć.