W teorii była ona za proberlińskim SAFE w praktyce był to wylew najgorszego hejtu i ścieku na prezydenta Nawrockiego oraz jego rodzinę. A kogo tam nie było. Nagle z politycznych zaświatów wrócili Hartman, Kijowski i Kocjan. Jakby tego było mało, przyszło też najgorsze patusiarstwo z KOD-u, rozmaite klony Szczurka i „Babci Kasi”. Ja się osobiście cieszę z tej parady zombie. Bo teraz wystarczy pokazać tych ludzi i zadać jedno proste pytanie: czy ktoś o zdrowych zmysłach może uwierzyć, że tacy manifestanci, którzy akurat robią sobie przerwę od opiewania kazirodztwa, ogarniania lewych faktur, współpracy przy gigantycznych zagranicznych kampaniach hejtu, łamiących polskie prawo, ewentualnie od życzenia politykom opozycji i im rodzinom śmierci – faktycznie są tą „zachodnią jakością”, która zbliża nas do tej mitycznej Europy? Bo wszystko wskazuje na to, że te nadgniłe polityczne zombie pasują raczej do systemu Putina.
Parada zombie
Z Giertycha i Tuska byłby świetny duet kręcący horrory. Taka myśl mnie naszła, gdy oglądałem wczorajszą manifestację pod Pałacem Prezydenckim.