Najważniejsza moim zdaniem była sama obecność na sali obrad unijnej pani komisarz Elżbiety Bieńkowskiej. To był swoisty list od Donalda Tuska, którego z panią Bieńkowską łączą bardzo bliskie relacje. „Król Europy” wysłał ją do Polski, aby przestrzegła jego partyjnych kolegów przed jakimikolwiek próbami nielojalności i niedyskrecji dotyczącymi partyjnej przeszłości. Donald Tusk pilnuje swoich interesów, a wszelka nielojalność wobec niego będzie ukarana. A jak wiadomo, człowiek o „wilczym spojrzeniu” mścić się potrafi jak mało kto.