Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard  Czarnecki
06.05.2024 21:17

Orwell w Strasburgu

W Strasburgu debata o grożącym powrocie totalitaryzmu do Europy. Serio. Nie wymyśliłem tego, bo choć mam bujną wyobraźnię, na to jednak bym nie wpadł. Widmo prawicowych dyktatur żyje w lewicowych głowach, o których niestety nie można powiedzieć słowami Tadeusza Boya-Żeleńskiego: „Paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy”.

Boy-Żeleński pojawił się tu nieprzypadkowo, bo był on ofiarą prawdziwego totalitaryzmu (narodowo-socjalistycznego): Niemcy zamordowali go we Lwowie w 1941 roku wraz z grupą naszych rodaków – profesorów uczelni lwowskich. Występując w tej debacie w gmachu europarlamentu w stolicy Alzacji, przytoczyłem postać George’a Orwella, brytyjskiego lewicowego pisarza, który nawrócił się z komunizmu. Na tyle się nawrócił, abym mógł po latach zacytować w PE jego „Folwark zwierzęcy”. Przypomnę, że rządziły nim świnie. Miałem wrażenie, że gdy do tego nawiązałem, w europoselskich ławach zapanowało pewne poruszenie. Zacytowałem również hasło rządzących na farmie, że „wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie równiejsze”. To, że w setkach sztuk kolportowałem książki Orwella w stanie wojennym (poza „Folwarkiem” również „Rok 1984”), było oczywistością, bo pośrednio, ale jednoznacznie piętnowały one komunizm. To doprawdy straszne, że po trzech i pół dekadach od upadku komunizmu dalej mają one aktualny kontekst.

Pewnie dlatego, że lewica realizuje hasło: „Nie ma wolności dla wrogów wolności”. Oczywiście to ona definiuje, co to wolność i kto jest jej wrogiem. 1200 kilometrów od Strasburga lewicowy wiceminister sprawiedliwości, który zresztą zamierza przenieść się do europarlamentu, mówi o nowych regulacjach prawnych dotyczących „mowy nienawiści” i uspokaja, że będą one stosowane tylko „w najbardziej ohydnych przypadkach”. Cóż, Orwell (jak Stalin) wiecznie żywy, niestety.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE