Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin  Herman
21.08.2024 15:00

Operacja w Kursku. Ukraińcy wiedzą, co robią

Przewija się masa spekulacji, analiz i nieoficjalnych doniesień w sprawie wkroczenia ukraińskich wojsk na teren obwodu kurskiego i prawdopodobnie także biełgorodzkiego. Ale o to właśnie chodzi władzom w Kijowie. Szum informacyjny ma osłabić reakcję zaskoczonych obrotem kontrofensywy Rosjan.

Do ostatniej chwili nic o planowanej operacji, która zaskoczyła świat, nie wiedziały ani Rosja, ani Zachód. Informacji na temat planów Kijowa nie mieli dziennikarze ukraińscy ani zachodni. Poza ścisłym kierownictwem państwa i dowództwem Sił Zbrojnych Ukrainy nikt nie znał szczegółów, co doskonale świadczy o poprawie kondycji służb. Już samo w sobie jest to dużym sukcesem Ukrainy, wszak tyle się mówiło, że zeszłoroczna letnia kontrofensywa nie udała się m.in. z powodu przecieków do mediów i działalności szpiegów rosyjskich.

Wzorem Izraela

Powołując się na różnych wiarygodnych ekspertów ukraińskich i zachodnich, można dojść do wniosku, że Ukraińcy zajęli od kilkuset do tysiąca kilometrów kwadratowych rosyjskiego terytorium, używając do tego na razie jedynie kilku tysięcy żołnierzy. Amerykański magazyn „Forbes” pisał, że Ukraińcy już się okopują w obwodzie kurskim, planując zostać tam na dłużej, a w odwodzie trzymają kolejne tysiące żołnierzy, gotowych wkroczyć na przygotowane pozycje.

Sukces został osiągnięty dlatego, że był element zaskoczenia. Poza tym Rosja zaangażowała niemal wszystkie swoje siły na terenie Ukrainy, licząc, że Zachód nie pozwoli przekroczyć jej „czerwonych linii” w postaci ataku na Kursk o takiej skali. Kijów jednak, wzorując się na premierze Izraela Beniaminie Netanjahu, wykorzystał okres niepewności w USA, by robić to, co uważa za stosowne. Netanjahu również był powstrzymywany przez administrację Joego Bidena przed ofensywnymi działaniami najpierw w Strefie Gazy, potem dalej, poza jej granicami. Gdy pojawiło się zamieszanie wyborcze w USA w związku z rezygnacją prezydenta z wyścigu o Biały Dom, a amerykańscy politycy, media i opinia publiczna skupili się na wewnętrznych sprawach, rozpoczęły się ataki powietrzne na Hezbollah i Iran – w zamachu zginął tam przywódca Hamasu. 

Poparcie dla „operacji kurskiej”

Pierwsze komentarze z Zachodu potwierdzają: Europa popiera działania Ukrainy na terenie Rosji. Z kolei wypowiedzi Białego Domu są bardziej ostrożne. Ukraina wypracowała sobie więc, jak to mówią Amerykanie, „momentum”, pokazując Europie, że nie ma co obawiać się mitycznych „czerwonych linii” Władimira Putina, bo nie jest tak, że dyktator jest bardzo blisko wygrania wojny, a Ukraina wkrótce padnie. 

Ukraińskie władze praktycznie nic nie zdradzają na temat operacji, przyznając tylko zdawkowo, że trwa. Wyjątkiem był głos doradcy prezydenta Ukrainy Mychajło Podolaka, który zasugerował, że jednym z celów jest stworzenie dla Ukrainy jak najlepszej pozycji negocjacyjnej przed możliwymi rozmowami pokojowymi. Czy to wszystkie cele operacji? Jak daleko w głąb Rosji zamierzają wejść ukraińskie wojska? Tego nie wiadomo i to też dodatkowe punkty na rzecz Ukrainy, bo Kreml i dowództwo armii rosyjskiej muszą się zastanawiać, co zrobić i jak zareagować. Wcześniej Rosja była w komfortowej sytuacji pod tym względem. Spokojnie wybierała sobie kierunki natarcia i ostrzałów, nie niepokojona (poza atakami dronów, krótkimi rajdami dywersyjnymi i akcjami partyzantów) na swoim terytorium.

Przewaga informacyjna

Runęła też propaganda kremlowska, jakoby Rosja zawsze atakowała i wygrywała z wrogami i „nazistami”. Władze w Moskwie zastanawiają się, ile wojsk zdjąć z pierwszej linii frontu w Donbasie, obwodzie charkowskim, na południu Ukrainy, by ratować Kursk. Jeżeli dużo, to stwarza to okno możliwości dla Ukraińców na tamtym teatrze działań. Nie jest powiedziane, że przerzucenie dużych sił na kierunek kurski i biełgorodzki od razu spowoduje wyparcie Ukraińców. Nawet rosyjscy propagandyści wojenni przyznają, że Ukraińcy potrafią się bronić, a ich wyparcie może trwać bardzo długo. Wspomniany „Forbes” w tym kontekście przypomniał, że mimo dużej przewagi rosyjskie wojska pół roku kosztem ogromnych strat zdobywały Awdijiwkę, gdzie właśnie Ukraińcy byli okopani. I to w momencie, gdy nie było dostaw wojskowych z USA dla Ukrainy w związku z impasem w Kongresie. Teraz Ukraina ma amerykańską pomoc. I choć nie dostała wciąż od zachodnich partnerów pozwolenia na niszczenie celów w głębi Rosji zachodnimi rakietami dalekiego zasięgu, to i tak używa zachodniego sprzętu (wozów opancerzonych i czołgów) na terenie Rosji. Widocznie obowiązuje deklaracja z wiosny, że blisko granic Ukraińcy mogą korzystać z zachodniej broni.

Innym elementem, może niezamierzonym, jest to, jak reagują Rosjanie. Gdy 24 lutego 2022 r. rosyjskie wojska na pełną skalę wkroczyły na Ukrainę, były od razu ostrzeliwane dosłownie z każdej strony, nawet przez cywilów. Kiedy to ukraińskie wojska wkroczyły do Rosji, Rosjanie albo uciekają, albo podchodzą do ukraińskich żołnierzy, chwaląc się znajomością języka ukraińskiego, lub też wściekle krytykują w sieci władze lokalne i tę centralną w Moskwie. To bardzo podkopuje autorytet Putina.

Dodajmy do tego jeszcze samoloty F-16, które, jak potwierdzili prezydent Wołodymyr Zełenski i ukraińskie ministerstwo obrony, już latają nad ukraińskim niebem. Nie wiadomo, jak zmienią dodatkowo sytuację na frontach, czy będą używane w Rosji, choćby blisko granic. O tym przekonamy się w nadchodzących tygodniach. 


Autor jest dziennikarzem TV Biełsat
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej