Wcześniejszego wyboru Lwowa jako miejsca pochodzenia szczątków bezimiennego żołnierza dokonał 4 kwietnia 1925 roku z 15 pobojowisk, na których w latach 1914–1920 rozegrały się najbardziej krwawe walki o niepodległość, Józef Buczkowski – ogniomistrz 14. Pułku Artylerii Polowej, kawaler Virtuti Militari. Po pożegnalnym nabożeństwie we lwowskiej katedrze zwłoki przybyły pociągiem na stołeczny Dworzec Główny 2 listopada 1925 roku, skąd kondukt przeszedł do katedry św. Jana na okolicznościową Mszę świętą. Następnie trumnę na armatniej lawecie w uroczystym pochodzie przetransportowano na pl. Saski. Na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza w arkadach Pałacu Saskiego w Warszawie znalazł się napis: „Tu leży żołnierz polski poległy za Ojczyznę”. Polacy legalnie składali tu kwiaty do końca II Rzeczypospolitej. I z narażeniem życia po 1 września 1939 roku, oddając hołd bohaterom podczas zakazanych świąt narodowych. 28 grudnia 1944 roku Niemcy – już po upadku Powstania Warszawskiego – barbarzyńsko wysadzili w powietrze Pałac Saski, przy czym fragment Grobu ocalał. Komuniści szybko podjęli decyzję o odbudowie. I tu zaczynają się właściwie same „ale”.
Bo na Grób Nieznanego Żołnierza nie wróciły tablice wychwalające polski oręż z lat 1918–1920, zamiast nich pojawiły się komunistyczne. A obok Krzyża Virtuti Militari, z którego usunięto datę „1792”, i Krzyża Walecznych z podmienioną datą na „1918” (zamiast „1920” – rok ustanowienia!) znalazł się Krzyż Grunwaldu. Jako order państwowy został on ustanowiony 20 lutego 1944 roku przez towarzystwo złożone z: Bolesława Bieruta, Edwarda Osóbki, Michała Żymierskiego, Antoniego Korzyckiego oraz sekretarki i kochanki Bieruta – Wandy Górskiej. A skoro jakimś cudem ten relikt czasów pogardy przetrwał, należy go czym prędzej odkręcić. Zróbmy to przy okazji odbudowy Pałacu Saskiego.