Można mieć co do tego poważne wątpliwości. Dlatego resort obrony powinien raz w roku sprawdzać, na ile wydawane w ramach PMG środki są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Taka symulacja połączona z audytem poszczególnych zakładów dałaby odpowiedź, czy polska zbrojeniówka jest rzeczywiście przygotowana na godzinę „W”. Problem w tym, że chyba od lat nikt tego nie sprawdzał. Mogłoby się zatem okazać, że zakłady musiałyby zwrócić środki otrzymane z ministerstwa, a to dla ledwo dyszącego sektora byłby wyrok śmierci. Takie sprawdzenie jest jednak bardzo potrzebne. Jeśli więc resort obrony nie zdecydowałby się na takie działania, do akcji powinna wkroczyć Najwyższa Izba Kontroli.