Porównywanie tych wybitnych polskich sportowców przypomina dyskusję nad wyższością Świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia, bo przecież obaj osiągnęli w tym roku bardzo wiele, dominowali na piłkarskim boisku czy żużlowym torze. Jeśli ktoś szukałby kryterium zestawienia ich sukcesów, to przecież żużlowiec z Kinic został indywidualnym mistrzem świata, a „Lewy” brylował, ale nie osiągnął podobnego sukcesu drużynowego, a piłka nożna to przecież sport zespołowy, a nie indywidualny. Zamiast bezsensownie krytykować Zmarzlika tylko dlatego, że nie jest Lewandowskim, trzeba wyrazić szacunek dla jego tegorocznych sukcesów, a „Lewemu” życzyć, by po Euro 2020 to on wskoczył na pierwsze miejsce.
Nie hejtujcie Zmarzlika!
Bartosz Zmarzlik został wybrany jako najlepszy polski sportowiec roku 2019 w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. Nie spodobało się to części piłkarskich „ekspertów”, a niektórzy skompromitowali się, jak Wojciech Kowalczyk, który w niewybredny sposób komentował fakt, że Zmarzlik wyprzedził Roberta Lewandowskiego tylko dlatego, że jego zdaniem piłka nożna jest bardziej popularna od „czarnego sportu”.