Dlaczego o tym piszę? Ponieważ to dobry przykład na zmiany, które zachodzą w mediach publicznych. Niestety do pluralizmu w mediach nie dorosło środowisko związane z „Gazetą Wyborczą”. Na łamach swoich mediów jego przedstawiciele po raz kolejny zaatakowali program. Za co? Na przykład za słowa red. Sakiewicza, który stwierdził w jednej z audycji, że w Smoleńsku mogło dojść do wybuchu. Oni nadal żyją w przekonaniu, że mogą decydować, które tematy można poruszyć w mediach, a które należy przemilczeć. Ba, nadal chcą decydować, jacy dziennikarze mogą prowadzić programy – czy to w telewizji, czy w radiu. Mentalnie nadal żyją w latach 90., kiedy rozkaz ich redaktora naczelnego znaczył więcej niż uczciwość dziennikarska.