Wobec abdykacji Niemiec z roli lidera Zachodu ze względu na skrajnie egoistyczne pojmowanie własnych interesów znaczenie Polski rośnie. Wypowiedź ambasador Mosbacher, że „jeśli chodzi o problemy z praworządnością, spora część z tego, co docierało na Zachód, była efektem rosyjskiej dezinformacji”, była zwiastunem zmiany w światowej architekturze bezpieczeństwa. Brednie o dyktaturze w Polsce były częścią kampanii, która z Ukraińców robiła nazistów. A udział w niej niemieckich mediów i fundacji nie był przypadkowy. Wystarczy prześledzić źródła tej dezinformacji i wnioski widać jak na dłoni: spór PiS z opozycją nie jest podobny do rywalizacji między republikanami a demokratami czy CDU a SPD. Jest przede wszystkim sporem pomiędzy opcją stawiającą na Międzymorze i sojusz z USA a lobby rosyjsko-niemieckim. I stąd jego temperatura. Pozostaje mieć nadzieję, że nasz amerykański sojusznik już to rozumie.
Naziści z Ukrainy i polska dyktatura
„NYT” napisał: „Decyzja prezydenta Bidena, by uczynić Polskę swoim jedynym europejskim przystankiem po szczycie NATO w Brukseli, odzwierciedla nową rzeczywistość, jaką stworzyła wojna w Ukrainie: Polska nagle stała się osią, wokół której obracają się nadzieje Zachodu”.