Otóż ostatnio „GW” ruszyła na krucjatę przeciw Krzysztofowi Stanowskiemu. W teorii z powodu jego „prorosyjskości”, której ma dowodzić fakt, że zgodził się na emisję reportażu autorstwa Marii Wiernikowskiej. Oczywiście jest to powód czysto pretekstowy, tak naprawdę realizują polecenie Tuska. Zaś najwymowniejszym na to dowodem jest to, kto na łamach gazety przeprowadza atak – Bartosz Kramek. Człowiek, który w momencie hybrydowego ataku Władimira Putina na Polskę udał się na naszą wschodnią granicę, by wspierać tego dyktatora. Posunął się nawet do niszczenia obecnych tam umocnień. Tym samym należy go traktować jako rosyjskiego dywersanta.
Uwiarygodnianie takiej osoby to dokładnie to samo, co lansowanie Pabla Gonzaleza vel Pawła Rubcowa. „Wyborcza” w ten sposób wysyła jednoznaczny komunikat: możesz wspierać Putina, być rosyjskim aktywem, jeśli jednak możesz nam się przydać, to zrobimy z ciebie autorytet. Jak to określić innym terminem niż zdrada stanu?