Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Katarzyna Gójska,
03.02.2019 15:59

Narodziny pogardy

Gorąco polecam Państwu lekturę najnowszego numeru „Nowego Państwa” – bardzo dokładnie analizujemy zjawisko pogardy w życiu publicznym, pokazujemy, czemu naprawdę ma służyć rozkręcana przez opozycję akcja walki z mową nienawiści.

Ze zdziwieniem przyglądam się histerii pod tytułem: „Narasta nienawiść w polskim życiu publicznym”. Otóż nienawiść, pogardę, odbieranie godności mamy na co dzień od komuny. Nie liczę lat II wojny światowej, bo to zupełnie inny czas. Sowiecka władza w naszym kraju m.in. w ten sposób utrzymywała swe totalitarne i zbrodnicze rządy. Przemocy fizycznej zawsze towarzyszyło pohańbienie: porównywanie przeciwników do robactwa, które ma być wybite, zgniecione; fotografie ukazujące ich tuż po zabiciu z wykrzywionymi twarzami, leżących pod ścianami lub płotami, jakby byli pijani; czy w końcu odbieranie prawa do człowieczego pochówku – wrzucanie do bezimiennych dołów śmierci. 

Wymieniam tylko najczęściej stosowane metody, bo arsenał nienawiści i dehumanizacji był znacznie szerszy. A wszystko to było używane w środkach masowego przekazu. W taki oto sposób ponad półwiecze komunizmu w Polsce zbudowało tradycję pogardy, w którą wpisani byli politycy, działacze społeczni, dziennikarze, sędziowie, znaczna część świata nauki i sztuki. Z tym wyszliśmy z PRL i weszliśmy w III RP, uznając, że wszystko się samo wyprostuje. Nic takiego nie nastąpiło i nastąpić nie mogło. Z wielu przyczyn – od walki o utrzymanie wpływów po dość oczywiste kwestie natury psychologicznej. Postkomunizm przejął znaczną część systemu funkcjonowania sfery publicznej po PRL.

Owszem, ucywilizował go, dopasował do nowych warunków. Jednym słowem zmienił formę, lecz nie treść. Nie będę teraz dokładnie opisywać historii pogardy w III RP. Na łamach gazet Strefy Wolnego Słowa czyniliśmy to nieraz. Skoro przed laty choćby z Urbana uczyniono eksperta recenzującego polskie życie publiczne, mogącego swobodnie zabierać głos w debacie medialnej, to nie ma się czemu dziwić, że sfera publiczna dziś wygląda tak, jak wygląda. Kto robił wywiady z tym siewcą sowieckiej pogardy, niech teraz bije się w piersi, bo to między innymi przez takie „rozmowy” barbarzyńcy zostali w III Rzeczypospolitej awansowani do poziomu równoprawnych uczestników życia publicznego.

Odraza i hejt w naszej współczesności to dzieło m.in. rzecznika Jaruzelskiego. Palikot i jemu podobni byli jedynie jego mniej lub bardziej skutecznymi naśladowcami. Tyle tylko że mieli łatwiej – każda wypluwana przez nich porcja jadu rezonowała w mediach społecznościowych, łatwo dostępnych telewizjach, portalach internetowych.

Fragment pochodzi z większego artykułu, który ukaże się w najnowszym numerze miesięcznika „Nowe Państwo”

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane