Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Damian Szymczak,
29.01.2022 07:34

Napad na plebanię nie popłaca

Strzelali, bronili plebanii, ścigali złodziei. Jeszcze całkiem niedawno, choćby w okresie międzywojennym, tak bezpardonowo i odważnie postępowali niektórzy księża.

Takie to historie przechowały dla nas dawne gazety.

Strzały w środku nocy

W nocy z 6 na 7 marca 1925 r., ok. godz. 0.30 dwóch bandytów usiłowało wtargnąć na probostwo w Mącznikach pod Środą Wielkopolską. Tymczasem ujadanie psa na podwórzu zbudziło proboszcza. Gdy tylko zobaczył, co się dzieje, wystrzelił do bandytów. Następnie ruszył do telefonu dzwonić na policję. Jak napisano w ówczesnej gazecie, „stacja średzka się zaraz odezwała”. Tu należy poinformować młodszych Czytelników, że wówczas (jeszcze do lat 90.) duża część rozmów telefonicznych była łączona przez ręczne centrale. Dzięki temu, że od razu odebrano telefon od księdza, natychmiast powiadomiono policję, która ruszyła do akcji. Okazało się, że w Mącznikach był też telefon w jednym z prywatnych domów. Tam również proboszcz zadzwonił. W efekcie już po chwili pod plebanię biegli mieszkańcy wsi „zbrojni w widły i co kto miał”. Bandyci rzucili się do ucieczki. Na szczęście nieudanej, wpadli bowiem w ręce żandarmów. Okazało się, że włamywaczami byli mieszkańcy Środy. Skuto ich i po wstępnym przesłuchaniu odstawiono do aresztu.  

Ksiądz Paweł Steinmetz to legenda miasteczka Osieczna pod Lesznem. Przede wszystkim dzięki wielkiemu zaangażowaniu w walki powstania wielkopolskiego, które były tam bardzo zaciekłe. Jak się okazuje, ów ksiądz był bardzo bojowy już wcześniej. Przykład tego dał w nocy z 20 na 21 stycznia 1910 r. W miasteczku doszło wówczas do sporego zamieszania. Pod plebanią padły dwa strzały. Zaraz ruszyli tam mieszkańcy Osiecznej z najrozmaitszą bronią. Wspólnie przeszukali ogród proboszcza. Okazało się, że wkradli się do niego jacyś drobni złodzieje, którzy zamierzali zabrać kilka drewnianych prętów, by je spalić. Krótko mówiąc, zagrożenia dla zdrowia ani życia raczej nie stanowili. Jak jednak widać, ksiądz postanowił tego nie sprawdzać i od razu zadziałał.

Wieś przybywa z odsieczą

Inny napad z tego samego roku miał miejsce w nocy z 15 na 16 czerwca. Kilku mężczyzn włamało się na plebanię w Siedlcu pod Poznaniem. Do środka dostali się, wybijając szyby w kilku oknach. Jak później policzono, wybili ich 14. Hałas zbudził proboszcza Stanisława Tylewicza. Kapłan złapał za rewolwer i zaczął do napastników strzelać, zmuszając ich do wycofania się. Wkrótce jednak wrócili, choć już nie do mieszkania księdza. Obok wraz z żoną mieszkał organista Maciejak. Bandyci wpadli tam i ciężko skatowali gospodarzy, bijąc ich kolbami rewolwerów po głowach. Przy czym nic nie próbowali ukraść. W tym czasie pod plebanię biegli już mieszkańcy wsi, zaalarmowani hałasem wybijanych szyb i odgłosami wystrzałów, ale w przeciwieństwie do bandytów nie mieli broni palnej. Pod kościołem rozegrała się regularna bitwa. Jeden z mężczyzn uderzył bandytę kijem w ramię. A jedna z kobiet siekaczem do kartofli uderzyła innego, i to z taką siłą, że rewolwer wypadł mu z ręki. Widząc, że ze wszystkich stron nadbiegają kolejni mieszkańcy Siedlca, bandyci wycofali się, wskakując do powózki (konnej bryczki), którą wcześniej zostawili w pobliżu, i uciekli. Na miejscu zostawili koc, parę butów oraz butelkę koniaku. Niestety nic więcej o tych dramatycznych wydarzeniach nie wiemy.

Wikary obezwładnił zawodowca

Nie zawsze było tak bojowo i strasznie. Do niecodziennych wydarzeń doszło w Krotoszynie w niedzielę, 14 marca 1937 r. Około godz. 10.30 złodziej włamał się do wikariatu przy ul. Farnej 10. Wcześniej obserwował teren, czekając, aż mieszkający tam księża i wikariusze pójdą do kościoła odprawić mszę.
Za pomocą wytrychów dostał się do budynku i pokoi księży. Splądrował je dokładnie, jednak jego łup nie był duży – jedynie 53 zł, zabrał też srebrną papierośnicę. Gdy zamierzał się ulotnić, nadszedł ksiądz wikary Jankowski. Gdy zobaczył złodzieja, rzucił się na niego, chcąc go obezwładnić. Przestępca jednak zdołał się wyrwać i zaczął uciekać przez cmentarz kościoła farnego. Ksiądz nie zamierzał jednak mu na to pozwolić, tylko ścigał go wytrwale. Złapał go właśnie na cmentarzu i z pomocą kilku parafian skutecznie obezwładnił, a później oddał w ręce policji. Złodziejem okazał się 34-letni Teodor Wyrostkiewicz z Dąbrowy Górniczej, który jak widać, zawędrował daleko od domu – z zachodniej Małopolski do Wielkopolski. Policjanci znaleźli przy nim narzędzia służące do włamań: łom, cztery wytrychy i klucz, a także te skradzione 53 zł i papierośnicę. Dochodzenie ustaliło, że mężczyzna był „zawodowym włamywaczem”. Podejrzewano go, że już wcześniej, w styczniu, dokonał włamania do krotoszyńskiej fary. Zostały tam wówczas porozbijane skarbonki, z których zabrano pieniądze.

Śledztwo nie trwało długo. W jego trakcie udało się udowodnić Teodorowi Wyrostkiewiczowi kilka podobnych włamań. Ówczesne sądy zazwyczaj działały szybko i skutecznie. Tak było i w tym przypadku. O rozprawie złodzieja dowiadujemy się z gazety z 22 kwietnia. Proces odbył się w Sądzie Grodzkim w Krotoszynie, a głównym świadkiem był ksiądz Jankowski. Sędzia skazał przestępcę na dwa lata więzienia.
Świętokradztwo za siedem złotych

Rogaszyce to wieś pod Ostrzeszowem. Na początku listopada 1932 r. w tamtejszym kościele doszło do wyjątkowo obrzydliwego przestępstwa, jakim jest świętokradztwo. Rozbito skrzynkę do ofiar ustawioną przy głównym ołtarzu. Złodziej nie zdążył się jednak oddalić, gdy zobaczył go wchodzący do kościoła organista Kubiak. Tamten od razu wydał mu się podejrzany. Po chwili zobaczył rozbitą skrzynkę. Natychmiast powiadomił o tym proboszcza Albina Kutznera. Ten ruszył w pościg za złodziejem. Dogonił go jeszcze we wsi i już nie puścił, oddając w ręce organów ścigania. Policjanci wsadzili złodzieja do aresztu. Jak później policzono, mężczyzna skradł 7 zł. Nie podano jego nazwiska. To zresztą bez znaczenia, nie pochodził z tych stron. Był bezrobotnym mieszkańcem Śląska. Jak więc widać, następny, który wyjechał kraść daleko od domu i któremu dzielny ksiądz złodziejskie plany uniemożliwił.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane