Jeździł po ludziach związanych z Lechią, namawiał byłych sportowców i kibiców do przekazywania swoich pamiątek. Konsekwentnie dążył do celu, wytrwale pokonując liczne przeszkody. I udało się. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni na dzień dzisiejszy możemy podziwiać w muzeum ok. 2 tys. eksponatów. Udało się, bo Zbyszek wkłada w swoją pracę biało-zielone serce. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych kibiców Lechii, niezwykle zasłużonym dla naszego środowiska, związanym z klubem na dobre i na złe.
Wśród ważniejszych eksponatów są też m.in.: makiety obu stadionów – przy ulicach Traugutta 29 i Pokoleń Lechii Gdańsk 1, replika Pucharu Polski zdobytego w 1983 r. czy puchary z mistrzostw Polski zdobywane przez juniorów biało-zielonych. Kiedyś Lechia była w czołówce, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży. Oprócz pucharów, wyróżnień i medali w muzeum umieszczono monitory, na których wyświetlane są najbardziej pamiętne pojedynki Lechii. Do obejrzenia są także makiety stadionów, na których mogliśmy zobaczyć piłkarskie zmagania biało-zielonych. Można też zapoznać się z profilami najbardziej zasłużonych dla klubu osób, zawodników i kibiców oraz z całą historią Lechii. Zgromadzone eksponaty dotyczą nie tylko drużyny piłkarskiej, ale związane są także z innymi dyscyplinami – kolarstwem, podnoszeniem ciężarów, rugby, lekką atletyką czy tenisem – w których zawodnicy występowali na przestrzeni lat w barwach Lechii.
Zbyszkowi wypada pogratulować i podziękować za to, co robił i robi dla naszego środowiska. Trzeba się wspólnie cieszyć jego sukcesem, w czasie kiedy kibicom biało-zielonych nie jest wcale radośnie, kiedy muszą oglądać żenadę, jaką w tym sezonie zafundowali nam działacze i piłkarze. Widmo spadku ukochanej drużyny, którą przed laty kibice odbudowali od zera, krocząc od VI ligi do ekstraklasy, jest na dzień dzisiejszy prawie pewne.