To system mafijny dający przywileje dotychczasowym jego uczestnikom i wyłączający sądownictwo spod kontroli prawa, społeczeństwa i demokracji. Im chodzi nie tylko o przetrwanie i utrzymanie stanowisk, ale też o decydowanie ponad głowami konstytucyjnych organów państwa o każdym aspekcie życia. PiS dwukrotnie wygrało wybory i ma prawo oraz obowiązek dokonać zmian, których domaga się zdecydowana większość społeczeństwa. Po stronie przeciwników zmian stają ludzie nierzadko mający problemy z prawem. Stają sędziowie, którzy kompromitowali się zarówno krzywdzeniem zwykłych ludzi, jak i aktywnością polityczną. Rozwiązania proponowane przez PiS nie różnią się niczym od tych w Niemczech czy we Francji. Za to oddalają nas od systemu sowieckiego. I o to jest dzisiejsze starcie polityczne. Wraz z reformą sądów skończy się postkomunizm.
Musimy walczyć o zmiany w sądach
Opór wokół zmian w wymiarze sprawiedliwości to ostatnia linia obrony systemu postkomunistycznego. W sądach mogłoby nie być ani jednego komunisty, ani jednego PZPR-owca, ale system stworzony przez Bieruta i Duracza, a twórczo rozwinięty przez Kiszczaka, którego służby delegowały sędziów do Sądu Najwyższego jeszcze na koniec PRL, trwałby w najlepsze.