Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
,Paweł Rybicki
25.07.2025 08:45

Ministrowie ze Squid Game

Oglądając przemówienie Tuska z okazji rekonstrukcji jego rządu – jeśli tę zbieraninę bardzo, ekhm, specyficznych osób można w ogóle nazwać rządem – nie słuchałem słów premiera.

Bo słowa wypływające z jego ust nie mają żadnego znaczenia. Zamiast wsłuchiwać się w ten bezwartościowy, agresywny słowotok, przyglądałem się temu, co widać, a nie słychać. Tusk, nawet gdy próbował wygrażać, sam wyglądał na przestraszonego. Przerażony, zmęczony, oderwany od rzeczywistości człowiek. A co działo się za plecami Tuska? Nowi ministrowie stali tam z minami, jakby uczestniczyli w „Squid Game”: ponurzy, kręcący się nerwowo, chcieli natychmiast uciec. Cóż, może podobieństwo między brutalną grą ze słynnego serialu a rządem Tuska faktycznie istnieje – jest to zabawa, która dla nikogo nie skończy się dobrze.
 

Reklama