Bo od wieków nie osiedlało się u nas tylu imigrantów ekonomicznych i politycznych, ilu obecnie. I nie chodzi tylko o ponad milion Ukraińców, ale też niemal drugie tyle: Polaków ze Wschodu, Białorusinów, Mołdawian, Gruzinów, Ormian, nawet Hindusów. Mamy też uchodźców, o których informacje są poufne, ze względu na ich bezpieczeństwo. To np. prześladowani w swoich krajach obywatele Rosji czy Białorusi. Trudno także nie zauważyć, że ten geograficzny schemat migracji do Polski odzwierciedla w dużej mierze migracje na tereny Rzeczypospolitej w czasach jej świetności. Współczesna imigracja do Polski nie jest związana z inżynierią społeczną ani „kwotami uchodźców” – to proces naturalny. A przybysze w większości chcą pracować i mieszkać w Polsce, bo tu widzą swoją przyszłość.