Zdaję sobie sprawę, że salonowi socjologowie i politolodzy niczego ciekawego w tych sprawach nie powiedzą. Wiem też, że inżynieria społeczna, czy wręcz tiktokowa, zastępuje dziś socjologiczne dociekania. A przecież to jedna z najbardziej intrygujących spraw w ostatnim czasie: rosnący rozziew między oczywistą dla większości społeczeństwa miernotą władzy a silnym ponoć poparciem dla KO. Coś się mocno na naszych oczach psuje: albo kompletnie pogrążają się ośrodki badawcze, albo niemała część społeczeństwa cierpi na polityczne rozdwojenie jaźni.
To drugie zjawisko jest chyba tragiczniejsze: nie da się wykluczyć, że niemała część wyborców jest gotowa świadomie popierać nawet złą władzę, byle była w stanie dalej rządzić. To wyborczy cynizm o skutkach katastrofalnych dla Polski. Bo trzynastogrudniowi liderzy wiedzą, że u władzy utrzyma ich nie dobre rządzenie, lecz polityka uśmiechniętej nienawiści.