Może Berlin albo Moskwa? Migalski zawdzięcza obecność w życiu politycznym Jarosławowi Kaczyńskiemu. Po tym, jak na uniwersytecie popadł w konflikt z szefem, któremu zarzucił współpracę z SB, pisano, że może stracić prawo do wykładania. Wtedy Kaczyński podniósł go z bruku i w 2009 r. zrobił z niego opływającego w dostatki europosła. A to frajer – pomyślał Migalski i natychmiast zbuntował się przeciw Kaczyńskiemu. Dlaczego? Bo taka jest mentalność „elit” akademickich III RP – cynizm i powtarzane „ale ja ci niczego nie obiecywałem”. I buntuje się do dziś, ze skutkiem żałosnym, bo talentów Bozia mu poskąpiła. Z takimi typami spotkają się Państwa dzieci, gdy trafią na uniwersytet. Wniosek jest jeden: Macierewicz na ministra nauki i jazda z nimi!