Znamienne jest także to, że były premier Portugalii José Manuel Durão Barroso, polityk centroprawicowy, choć za młodu wielbiciel lidera chińskich komunistów Mao Tse-tunga, był przez dwie kadencje szefem Komisji Europejskiej (2004–2014), zatem dłużej niż Jean-Claude Juncker i Jacques Santer, byli premierzy Luksemburga, czy Romano Prodi, były premier Włoch.
Portugalscy politycy, szukający z Polską wspólnych mianowników, podkreślają, że nasze dwa kraje łączy to, iż leżą na krańcach Europy: za Portugalią jest Ocean Atlantycki, za Polską – Rosja. To państwo niegdyś z olbrzymimi koloniami, których powierzchnia wielokrotnie przewyższała jego europejskie terytorium, stosunkowo niedawno pozbyło się ostatniej z nich – azjatyckie Macao stało się częścią Chińskiej Republiki Ludowej. Do dziś jednak istnieje Wspólnota Państw Portugalskojęzycznych (Comunidade dos Países de Língua Portuguesa – CPLP), świadcząca o zasięgu wpływów dawnego Królestwa Portugalii. Są w niej: Brazylia, Angola, Republika Zielonego Przylądka, Gwinea-Bissau, Mozambik, Wyspy Świętego Tomasza i Książęca, Timor Wschodni (od 2002 r.).
Odbudowa gospodarki UE-27 po pandemii
Czas na przedstawienie priorytetów prezydencji Portugalii w UE. Na szczególną uwagę zasługują inicjatywy odbudowy gospodarki UE-27 po kryzysie związanym z pandemią. Portugalia – mocno wspierana będzie w tym przez Polskę – uważa, że należy jak najszybciej doprowadzić do wdrożenia unijnego „pakietu budżetowego”. Przy czym chodzi zarówno o Wieloletnie Ramy Finansowe, jak i o nadzwyczajne, tymczasowe środki w postaci Recovery Fund (Funduszu Odbudowy) i ekologicznego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Polski rząd wspiera również ogłoszenie przez Portugalię w programie prezydencji konieczności konwergencji gospodarczej. Lizbona uznaje za priorytet w ramach wdrażania RRF – instrumentu na rzecz odbudowy i zwiększania odporności – szybkie i sprawne wypłaty kolejnych transz środków RRF.
W sytuacji, gdy kryzys związany z pandemią pokazał dramatyczną nieporadność Unii Europejskiej, jej całkowite i groźne uzależnienie od światowych łańcuchów dostaw szczepionek, Polska uważa Europejską Unię Zdrowia i Strategię Farmaceutyczną dla Europy za narzędzia, które wzmacniają odporność UE na sytuacje kryzysowe, m.in. te związane z pandemią. Miejmy nadzieję, że wzmocnienie to nastąpi podczas portugalskiego półrocznego kierowania UE.
Zwycięstwo protekcjonizmu
Portugalia chce podczas tej prezydencji zintensyfikować działania na rzecz jednolitego rynku europejskiego. Lizbona zakłada, że będzie on wspierał odbudowę spowolnionej gospodarki UE oraz zwalczał kryzysy związane z kolejnymi falami pandemii. Cieszymy się, że korzystna i dla Polski, i dla przyszłości UE liberalizacja sektora usług jest w centrum zainteresowania prezydencji portugalskiej. Obalanie barier na jednolitym rynku, także tych sprzed okresu pandemii, jest ważne. Nasz kraj dostrzega jednak wyraźny rozziew między propagandowymi deklaracjami Brukseli o roli jednolitego rynku europejskiego a konkretnymi rozwiązaniami legislacyjnymi Komisji Europejskiej. Wycofanie się KE kierowanej przez Ursulę von der Leyen z projektów odnoszących się do rywalizacji w świadczeniu usług – dyrektywa notyfikacyjna i „E-karta usługowa” – to zwycięstwo protekcjonizmu, który na krótką metę może i chroni interesy najbogatszych państw, ale z całą pewnością nie wzmacnia gospodarki europejskiej ani nie buduje jedności Unii.
Portugalia wyszła z inicjatywą Szczytu Społecznego, który ma się odbyć w maju 2021 r. Jego celem będzie przyjęcie planu zrealizowania Europejskiego Filaru Spraw Socjalnych. Dla Antónia Costy, socjalistycznego premiera Portugali, to rzecz miła sercu. W tym kontekście Polska oczekuje jednoznacznego przestrzegania przez Lizbonę zawartego w traktatach europejskich podziału kompetencji między państwami UE-27 a instytucjami unijnymi, ale też zasad pomocniczości i proporcjonalności.
Podczas gdy Portugalia podkreśla, że będzie bronić poszanowania wartości, praworządności i praw podstawowych, takich jak np. godność ludzka oraz wolność słowa (realizowana m.in. przez walkę z dezinformacją i „mową nienawiści”), Polska podkreśla, że wszelkie inicjatywy w tym obszarze muszą (sic!) być zgodne z literą i duchem traktatów europejskich.
Wśród priorytetów Portugalii na najbliższe półrocze są rozwój i poprawa kooperacji w obszarze sprawiedliwości i sprawy wewnętrzne. Chodzi o współpracę państw UE w zakresie ochrony ludności, współpracy policji, a wreszcie zagwarantowania prawidłowego funkcjonowania strefy Schengen.
Czy Portugalia uratuje zmęczoną Unię?
Liczymy, że Portugalia przyśpieszy prace nad nowym paktem w sprawie migracji i azylu. Polska wspiera szczególnie pożądaną reformę polityki azylowej i imigracyjnej. Chcemy wierzyć, że Portugalia wesprze nasze dążenia oparcia tej reformy na kompromisie zawartym w konkluzjach Rady Europejskiej z czerwca 2018 r. W szczególności chodzi o odpowiedni balans między solidarnością ludzką a odpowiedzialnością oraz – co szczególnie ważne – o dobrowolność ze strony państw członkowskich UE wyboru środków wsparcia. Mam nadzieję, że Portugalia będzie wspierać współpracę z tzw. państwami trzecimi, z których napływają do Europy setki tysięcy imigrantów – w szczególności dotyczy to realizacji polityki umożliwiania powrotu imigrantów do ich ojczyzn.
Portugalski priorytet „Europa globalna” zakłada wzmocnienie znaczenia UE w polityce międzynarodowej – polski wkład to podkreślanie współpracy z USA oraz presja na zaangażowanie Unii w jej bezpośrednim sąsiedztwie (Polska jest przecież pomostem między UE a szeroko rozumianym Wschodem).
To dobrze, że portugalska prezydencja zaplanowała na marzec szczyt Partnerstwa Wschodniego i Bałkanów Zachodnich, a także chce przyspieszyć proces uzgadniania ram dla negocjacji o członkostwo w Unii Europejskiej Macedonii Północnej i Albanii.
Podobnie jak Portugalia, Polska również uważa, że już od dawna planowana konferencja w sprawie przyszłości Europy powinna umożliwić otwartą dyskusję na temat kierunku, w jakim ma pójść Stary Kontynent. Jednakże w dobie pandemii nie uważamy tej konferencji za priorytetową. Portugalscy politycy pewnie jednak marzą, aby do strategii lizbońskiej i traktatu lizbońskiego dopisać ową rzekomo przełomową, bo przesądzającą o przyszłości Europy konferencję lizbońską.
Do historii przeszły zdjęcia i filmiki, na których premier Portugali António Costa podtrzymuje na jednym ze szczytów UE i ratuje przed upadkiem bardzo „zmęczonego” albo „kontuzjowanego” ówczesnego szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera. Oby i w tym półroczu Portugalia uratowała Europę przed kompromitacją...