To w Wilnie ma swoją główną siedzibę emigracyjny gabinet wolnej Białorusi. Ale nie wszyscy rosyjskojęzyczni przybysze to uchodźcy – część to migranci ekonomiczni. W Polsce też żyje wielu Białorusinów i Rosjan, ale nasze państwo jest dość duże. Problem Litwy polega na tym, że liczy tylko ok. 3 mln mieszkańców, a Białorusinów i Rosjan jest już łącznie ok. 100 tys., plus dziesiątki tysięcy mieszkających tam wcześniej rosyjskojęzycznych obywateli. Chętnie wybierają Litwę, bo są tam np. szkoły rosyjskojęzyczne, czego nie ma w Polsce. Jak się jednak okazuje, poglądy mieszkających na Litwie Białorusinów i Rosjan nie zawsze są prozachodnie, antyputinowskie i antyłukaszenkowskie. Dochodzi do różnych incydentów na tym tle. Ponadto Litwini otwarcie mówią o groźbie infiltracji. Teraz tamtejszy parlament próbuje to uregulować, a posłowie zaczęli dostawać anonimowe pogróżki – pewnie od agentów Łukaszenki. Litwini mają problem.
Litwini mają problem
Po stłumieniu przez reżim Alaksandra Łukaszenki protestów na Białorusi i rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę Litwa stała się domem dla białoruskich i rosyjskich uchodźców.