Dzięki temu branża ta jest wielce uprzywilejowana, a jej funkcjonowanie reguluje ustawa z 1982 r. (potem znowelizowana). Dochodzi więc do tak absurdalnych sytuacji, że np. butelka cydru (4 proc. alkoholu) musi być opieczętowana banderolą, a butelka dwukrotnie mocniejszego piwa już nie podlega takiemu obowiązkowi. Nie mówiąc już o tym, że zdarzają się sytuacje, gdy mocniejsze piwo jest opodatkowane niżej niż słabsze. A na tym wszystkim zarabiają zagraniczne koncerny, które w większości kontrolują rynek piwny w Polsce (ponad 80 proc.). Przepisy te wymagają więc jak najszybszych zmian.
Licencja na spożywanie… piwa
To nie lobbyści zbrojeniowi czy farmaceutyczni, ale ci, którzy reprezentują browary, od lat popisują się wielką skutecznością.