„Ze mną, proszę Pana, się nie zaczyna, chyba że chce Pan kiepsko skończyć, bo chyba wie Pan, kim ja jestem!... Zostałem obrażony słowami »ty debilu«” – tak zrelacjonował swoją rozmowę z prowadzącą Kingą Dobrzyńską. To się nazywa lanie na śniadanie! Ja to też wyzywać lubię. „J...ć »Ciuchcię!«” – o, takie reprezentuję kulturalne stanowisko! Ciuchcia to wylęgarnia postkomuny, tak jak „5, 10, 15”, z którego wylągł się Piotr Kraśko, wnuk sekretarza PZPR Wincentego Kraśki, co był wedle relacji „obity” w Poznaniu w czerwcu 1956 r. W programie dla dzieci „Ciuchcia” w TVP, w którym debiutowała w 1993 r. Kinga Dobrzyńska, występowali prof. Ciekawski (już nazwisko sugeruje, że kapuś!) oraz ten gnój Kulfon, znany z piosenki „Kulfon, co z ciebie wyrośnie”. Jak to co? Przestępca przejmujący przemocą TVP. Usympatycznianie klimatów zdominowanych przez dzieci towarzyszy skończyło się po latach totalną klęską.
Lanie na śniadanie
Nie oglądam programów śniadaniowych, bo śpię. Do mojego śniadania jeszcze wówczas parę godzin, gdyż piszę głupoty po nocy. Ale chyba teraz zacznę oglądać, bo po śniadaniówce w nielegalnej neo-TVP piorą się po ryjach o... trądzik różowaty! Fakt ten ujawnił Marcin Janusek, ekspert od kosmetologii.