Swoje zrobiła też tzw. afera sylwestrowa, gdy Lambrecht w social mediach mówiła: „W środku Europy szaleje wojna. W związku z tym udało mi się zdobyć wiele szczególnych wrażeń”. Jest dymisja – karuzela śmiechu została przerwana. Ale przestrzegałbym przed przesadnym optymizmem. Możemy spodziewać się kontynuacji jej polityki – tyle że w wydaniu mniej rzucającym się w oczy światowej i niemieckiej opinii publicznej. Największy kłopot rządu i elit polityczno-biznesowych z Lambrecht polegał na tym, że aż nadto uświadamiała ona Europie rolę Niemiec w obecnym konflikcie między Rosją a cywilizowanym światem. A to rola głównego hamulcowego. Co więcej, jasno sformułowane choćby przez premiera Saksonii Michaela Kretschmera (CDU) oczekiwanie, że Nord Stream zostanie naprawiony, wiele mówi o planach Niemiec. I ponadpartyjnym niemieckim konsensusie w najważniejszych także dla Polski sprawach.