Jednak koledzy Sławomira N. z PO z uporem próbują upolityczniać sprawę, starając się podważać wiarygodność polskich organów ścigania. Być może niektórzy robią to profilaktycznie, wierząc, że gdy ich sprawki wyjdą na światło dzienne, koledzy nie zapomną i staną w ich obronie. Na przykład niejaki Janusz Lewandowski, europoseł PO, symbol zbrodniczej prywatyzacji lat 90., który sam przez lata był „klientem” prokuratury, wie, że kumpli trzeba bronić do końca.