„Cudowne dziecko” polityki okazało się tylko wydmuszką elit. Człowiekiem niezdolnym do działania w warunkach kryzysowych, kojarzącym się z… zakupem zastawy stołowej za pół miliona euro. W sumie nie powinno nas to obchodzić, ale zauważyłem pewną asocjację pomiędzy Macronem i jednym z polskich czołowych polityków. Mowa tu oczywiście o Rafale Trzaskowskim, budzącym dziś zachwyt polskiej opozycji prezydencie Warszawy. Jego pierwsze decyzje, pokazujące totalny brak wyczucia, pozwalają mieć nadzieję, że za półtora roku będzie on pośmiewiskiem nie tylko prawej strony sceny politycznej. Tylko stolicy szkoda.