Wynik wyborczy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR) powinien podziałać jak kubeł zimnej wody na głowy polskich polityków, którzy głusi na racjonalne argumenty, wspierają od lat szkodliwą politykę szefa Akcji. W zasadzie to ich wspólny „sukces” – nie tylko porażka w wyborach, lecz także marginalizacja politycznej reprezentacji Polaków na Litwie i jej kompromitacja. A przecież ten czarny scenariusz był do przewidzenia już dawno, sama „Gazeta Polska” nieraz pisała o szkodliwej i de facto wrogiej Polsce linii politycznej przyjętej i realizowanej przez szefa AWPL Waldemara Tomaszewskiego. Jeśli przedstawicielstwo polskiej mniejszości nie zmieni przywództwa, będzie tylko gorzej. Warto zatem, by sojusznicy lidera Akcji z obozu Zjednoczonej Prawicy zadali sobie pytanie: czy naprawdę takiej przyszłości chcą dla reprezentacji Polaków na Litwie? AWPL od lat dryfuje w kierunku siły prorosyjskiej z kuriozalnymi elementami czegoś na kształt sowieckiego domu wspomnień. Bratanie się z ludźmi Kremla, atakowanie Paktu Północnoatlantyckiego, sojusz z tzw. mniejszością rosyjską czy w końcu wspieranie agresywnej polityki Putina i jego ludzi w regionie – to musiało doprowadzić do klęski. Sęk w tym, iż to klęska nie tyle politycznych szkodników pokroju Tomaszewskiego, ile naszych rodaków na Litwie. A wszystko to dzieje się, gdy relacje pomiędzy Warszawą a Wilnem wkroczyły na właściwe tory. Najwyższy czas, by nasi rodacy znad Wilii mieli szansę na polityczną reprezentację dającą możliwość uczestnictwa w rządzeniu państwem, a jednocześnie na skuteczne wspieranie mniejszości polskiej na Litwie, realizację jej interesów. Bo w interesie Polaków nie leży lewarowanie ludzi Putina czy wciąganie ich w kręgi litewskich ośrodków władzy. A to niestety dzieje się od lat i ma miejsce także teraz – bo jak inaczej patrzeć na posła AWPL-ZChR Olszewskiego, który na swą współpracownicę powołał dziennikarkę mediów uznanych w państwach bałtyckich za tubę rosyjskiej propagandy? Jakie polskie interesy chce przy jej pomocy realizować w litewskim Sejmie ten przedstawiciel naszych rodaków? Ktoś może powiedzieć, że nie jest naszą sprawą ingerowanie w wybory polityczne naszych rodaków znad Willi. To prawda. Niestety, pozycja Tomaszewskiego i jego przybocznych, wraz ze zgrają putinowskich propagandystów, w dużej mierze była budowana dzięki wsparciu finansowemu i politycznemu z Warszawy. I nadal tak jest. Lider Akcji zawładnął polską reprezentacją polityczną w dużej mierze dlatego, że mógł się przedstawiać jako ten, który ma poparcie władz RP. Czas z tym skończyć. Czas najwyższy dać szansę nowemu pokoleniu polskich polityków na Litwie. Wolnych od moskiewskich powiązań, patrzących na nasze kraje i nasz region jako na element Zachodu, a nie postsowiecką strefę wpływów Kremla, dostrzegających w polskiej społeczności potencjał i chcących zabiegać o jej interes.
Kubeł zimnej wody i nowy początek
AWPL od lat dryfuje w kierunku siły prorosyjskiej z kuriozalnymi elementami czegoś na kształt sowieckiego domu wspomnień. Bratanie się z ludźmi Kremla, atakowanie Paktu Północnoatlantyckiego, sojusz z tzw. mniejszością rosyjską czy w końcu wspieranie agresywnej polityki Putina i jego ludzi w regionie.