Tym bardziej że brak certyfikatu (np. gdy został odebrany przez SKW lub ABW) oznacza brak rękojmi do pracy ze strategicznymi z punktu widzenia obronności państwa instytucjami czy komórkami. Wybitnie bulwersujący jest przykład firmy X, która od lat świadczyła usługi ochroniarskie nie tylko w armii, ale także w innych istotnych dla bezpieczeństwa RP instytucjach. SKW stosownie powiadomiło wojsko o sprawie. Jednak jeden z ważnych podmiotów zamiast rozwiązać umowę ze spółką, rozpisał nowy przetarg, w którym z kryteriów zniknęła konieczność posiadania certyfikatu bezpieczeństwa. Pozwoliło to firmie X otrzymać kontrakt. To niestety tylko jeden z przypadków, które nigdy nie powinny zaistnieć.
Kto chroni wojsko?
W wojsku wciąż są instytucje, które korzystają z usług firm ochroniarskich… nieposiadających certyfikatu bezpieczeństwa przemysłowego. Tak nigdy nie powinno być.