Patronat ks. Jerzego w całym kraju przyjmowały w tym czasie liczne konfraternie, fundacje i komitety pomocy represjonowanym, duszpasterstwa ludzi pracy, niezależne drużyny harcerskie. Tłumy wiernych pielgrzymowały do jego grobu przy kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. W tej świątyni, która stała się w tym okresie narodowym sanktuarium, kontynuowano odprawianie comiesięcznych mszy św. w intencji ojczyzny, na które przybywały delegacje Solidarności z całej Polski.
Ks. Jerzy jest powszechnie wspominany jako kapelan Solidarności, ale warto też zauważyć, iż od początków swojego kapłaństwa był też wychowawcą dzieci, młodzieży i studentów i pozostał nim do ostatnich chwil życia. A nauczycielem był wytrawnym i dlatego młodzież może wciąż czerpać z duchowej spuścizny, którą po sobie pozostawił. Nieprzypadkowo więc ks. Popiełuszko jest jednym z patronów naszej Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymki na Jasną Górę. Od początku przyzywamy jego wstawiennictwo w modlitwie przed tronem Królowej Polski.
Męczennika Solidarności wielokrotnie uczciliśmy na polskich stadionach. Przed laty na stadionie przy ul. Traugutta okolicznościową oprawę dedykowaną ks. Jerzemu przygotowali kibice Lechii Gdańsk. Oczywiście obserwatorzy PZPN zrobili z tego awanturę. Dla wielu ludzi jest wciąż kapłanem niewygodnym, bo prawdziwym.
Z kibicami Lechii i Śląska byliśmy też w zorganizowanej grupie na uroczystości beatyfikacji ks. Jerzego w Warszawie. Żeby podziękować za wolność, za determinację w głoszeniu prawdy, za wierność ojczyźnie, aż po ofiarę z życia. Po 38 latach po jego śmierci wciąż pamiętamy. Wiemy też, kto był wówczas katem bohaterskiego kapłana, o czym zdaje się zapomnieli ci, którzy w tych dniach z honorami żegnali jednego z jego medialnych oprawców.