No, ale taka specyfika tego reżimu. Łukaszenka pokazał, że wciąż żyje, ale mówił i poruszał się z trudem. Jest wiele spekulacji, co może mu dolegać. Najczęstszą wersją jest zapalenie mięśnia sercowego. To powinien przeżyć. Potrzebuje „tylko” odpoczynku. Jednak nie może odpoczywać, bo w dyktaturze i kulcie jednostki „wódz” musi ciągle pokazywać swoją aktywność i krzepę. A tu obnażył swoją słabość. Pozostaje wiele pytań, co będzie dalej z Białorusią, jeśli Łukaszenka umrze albo jego stan zdrowia będzie się pogarszał. Są ostrzeżenia, że Rosja wykorzysta to do pełnej aneksji Białorusi. Czy jednak po zdziesiątkowaniu ludzi i sprzętu na Ukrainie ma w ogóle siłę do bezpośredniej okupacji Białorusi? Wątpliwe. Tak czy inaczej można się spodziewać ciekawych wydarzeń także na Białorusi, budzących nadzieję na lepsze jutro.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat