Mało kto dziś już pamięta, że w Związku Sowieckim przez wiele lat nie świętowano tego dnia jakoś szczególnie. Może dlatego, że władze nie bardzo wiedziały, co zrobić z milionami weteranów, w tym kalek, i wolały ich nie dowartościowywać, żeby nie poczuli się podmiotem i nie walczyli o swoje prawa. Dopiero Leonid Breżniew, sam weteran Armii Czerwonej, rozpoczął tradycję parad na Placu Czerwonym i budowania sowieckiej ideologii na zwycięstwie nad III Rzeszą. Gdy upadł ZSRS w Rosji, podobnie jak w innych krajach, dzień 9 maja przybrał charakter swego rodzaju zaduszek. Wspominano liczne ofiary. Dzień ten był naprawdę godnie obchodzony. Aż władzę objął Władimir Putin, który wzoruje się na Józefie Stalinie. I się zaczęło „pobiedobiesie”. Dziś już nowe pokolenia w Rosji nie bardzo nawet wiedzą, co świętuje się 9 maja – tak to jest skrzywione przez propagandę.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat