Kiedy przyszło pozbyć się śmieci, zacząłem desperacko szukać kosza na odpady. Nie było go w schronisku, na terenach doń przyległych ani na parkingu. Nigdzie w pobliżu ani śladu. W miejscu, w którym roiło się od turystów, w XXI w., kiedy zewsząd słyszymy, by troszczyć się o środowisko, odpady trzeba było zabrać ze sobą. Może więc na początek zróbmy coś dla klimatu: nie podnośmy opłat za śmieci do granic nieprzyzwoitości i postawmy choćby jeden kosz na śmieci przy obleganym przez turystów schronisku.