Okazało się, że nawet zza grobu ten socjalista-niepodległościowiec – w czasach carskich więzień Szlisselburga, poseł na Sejm II RP, skazany przez Sowietów na 1,5 roku w procesie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego – był groźny dla komunistów. Po pogrzebie na warszawskich Powązkach, który nadzorowali ubecy, rodzina była przesłuchiwana w centrali MBP przy ul. Koszykowej, przeszukiwano ich dom na Grochowie. Bezpieka za wszelką cenę chciała znaleźć archiwum Pużaka, a konkretnie rękopis jego wspomnień z lat 1939–1945, ale ten był schowany... w toalecie, za zbiornikiem z wodą. Pierwszy raz wspomnienia Kazimierza Pużaka zostały wydane w nr. 41 „Zeszytów Historycznych” w 1977 r., a w kraju w 1989 r. Rodzina była szykanowana aż do końca lat 70. Roman Mazik, mąż starszej siostry Pużaka, opowiadał mi: „Do 1956 r. musiałem »spotykać się« z ubekami, którzy za każdym razem pytali mnie o archiwum Pużaka. Po dojściu do władzy Gomułki »spotkania« były rzadsze, ale bardziej napastliwe. Przychodzili do nas do domu, cały czas byliśmy obserwowani. Podczas każdej rocznicy śmierci Kazimierza Pużaka robili nam zdjęcia przy jego grobie”. Młodsza córka Pużaka, Maria Sobczyńska, odmówiła – w imieniu ojca – przyjęcia Orderu Orła Białego, bo odznaczenie przyznawał Aleksander Kwaśniewski. „Rodzina wiedziała, że ojciec nie życzyłby sobie tego” – tłumaczył mi Roman Mazik. „Przecież pan Kwaśniewski wywodzi się z tej samej formacji, która zamordowała ojca”. W latach 70. rodzina odebrała dla Kazimierza Pużaka Order Virtuti Militari i Krzyż Powstania Warszawskiego, tyle że w Londynie. W 1989 r. Pużak został zrehabilitowany. „Rehabilitacja to darowanie win, a on nigdy żadnego przestępstwa nie popełnił” – kończy Mazik.
„Sąd, który go skazał, i komunistyczną władzę uważał za organy obce, okupacyjne”.