Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Michał Kuź
19.10.2026 10:00

Kije i marchewki

Od dawna uważam, że kiedy tylko dochodzi do kolejnych prób dogadywania się pomiędzy Waszyngtonem a Moskwą, to my, w Warszawie, zawsze możemy liczyć na Moskwę. To znaczy czekać na to, aż Władimir Władimirowicz ostatecznie w imię swoich elukubracji pogrzebie każdy misterny plan ułożony przez biegłych dyplomatów, a nawet pobłogosławiony przez samego prezydenta USA.

Być może kolejne „marchewki” podawane przez Donalda Trumpa są wręcz obliczone na potrzeby wewnętrznej opinii publicznej. Ma ona dostrzec próby pokojowego rozwiązania – użycia wszelkich środków, które się wyczerpują – zanim Trump użyje kija. Po tym, jak strona rosyjska zakpiła z dealu paliwowego w zamian za rozejm, kij na pewno pójdzie w ruch. Jest już nawet w zasadzie gotowy: Kongres Stanów Zjednoczonych przyjął we wrześniu ustawę dającą USA możliwość nałożenia nawet 100-procentowych sankcji na partnerów handlowych Moskwy. Uruchomiono ponadto właśnie rotację wojsk Paktu Północnoatlantyckiego na Litwie. Do końca miesiąca ma tam być już tysiąc żołnierzy, a w przyszłości nawet stała baza. Po raz kolejny politykę zagraniczną „made in Moscow” gubią na ostatniej prostej pycha i neoimperialne miazmaty.
 

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE