Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jerzy Targalski,
30.09.2018 11:41

Kapitulacja wieńczy pozorację

Przez kilka miesięcy słyszeliśmy, że otwarcie ku centrum ma dać większość konstytucyjną. Teraz ucichło i przyzwyczajani jesteśmy do myśli o rządzie koalicyjnym, którym zakończy się zwycięstwo, czyli szykujemy się do jeszcze większego otwarcia. I tak droga do centrum okazuje się marszem ku SLD. Jaki to tylko zwiastun przyszłości.

Pomysł, by wciągać na listy PiS popularne osoby z innych partii, to droga do stworzenia w razie wygranej kompletnie apolitycznej partii władzy zainteresowanej wyłącznie własnym trwaniem i korzyściami osobistymi, genetycznie niezdolnej do wprowadzania jakichkolwiek zmian. Z tej perspektywy trzeba spojrzeć na efekty zastąpienia reformy sądownictwa w roku ubiegłym jej namiastką, w czym duża zasługa prezydenta, a następnie kolejne kapitulacje przed Brukselą występującą w charakterze narzędzia Berlina. Miało to rzekomo dać porozumienie, a przyniosło powódź kolejnych żądań.

I wreszcie nadszedł czas na wycofanie się nawet z połowicznych reform, co, jak łatwo przewidzieć nawet pięciolatkowi, przyniesie nowe żądania i zwiększy wrzask. Kompromisy zawiera się z silnymi, których nie można pokonać, lub gdy koszty zwycięstwa są za duże. Słabych się kopie. Dla zasady i przyjemności. Kasta triumfuje, Berlin zaakceptował nowy rząd i postanowił go pieriewospitat. Po co go obalać, skoro można wytresować. Sukcesy już widzimy. I tak kopanie twardego elektoratu – na osłodę można mu zawsze palnąć radykalną mowę przed każdą kapitulacją i po niej – kończy się zmianą filozofii. Początkowo sądzono, że reformy przyniosą głosy nowych zwolenników, ale po zachwytach nad ubeckimi sondażami widać, że cała wstecz i kapitulacja też ma zakończyć się sukcesem wyborczym. To po co się wysilać. No to zobaczymy.   
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE