Ulica, zagranica, liberalne media masowego rażenia – od paru lat wszystko jak krew w piach. Rozochocona własną nieśmieszną metaforą o naftalinie pani Kopacz chciała dalej rzucać gromy w PiS. I poległa. Nic jej już nie pomoże, nawet jeśli red. Czuchnowski napisze, a Tomasz Lis potwierdzi, że dinozaury to wcale nie przez Ewę Kopacz, lecz przez prezesa Kaczyńskiego wyginęły. Państwo mi wybaczą tę paradę absurdalnych żartów, ale nawet Petru nie daje nam w polityce tak purnonsensowego kabaretu.