Zapotrzebowanie na wrogów wewnętrznych rośnie w miarę „sukcesów” rosyjskich na Ukrainie. Kremlowscy politycy i propagandyści zaczęli wzywać do rozprawienia się z... Centrum Jelcyna w Jekaterynburgu, nazywając je „świątynią totalitarnej sekty liberałów”.
Rosyjski reżim wszczął postępowanie w sprawie uznania centrum za... tzw. zagranicznego agenta. Tak więc nawet były prezydent Rosji, któremu Putin zawdzięcza w sumie władzę, staje się „wrogiem wewnętrznym”. Oczywiście system Putina w swojej propagandzie przedstawiał się zawsze jako przeciwieństwo rządów Borysa Jelcyna. Ale przecież opiera się na systemie (np. konstytucji), który zaczął być budowany już przez Jelcyna. Nie sposób tego określić inaczej niż zjadanie własnego ogona. Tak kończą systemy totalitarne.